Tai-chi

"Próbuję nad jeziorem ćwiczyć tai-chi. Ostrożnie, żeby nie poruszyć bańki z mdłościami, zwieszonej w żołądku. Starannie przelewam energię między rękoma, powoli stawiam kroki. Rozkołysane ciało wpada w trans spokoju. Mgła wisi nisko nad jeziorem - przepowiednia słońca.
Tai-chi, ćwiczenie pięciu elementów harmonii. Nazwy przypominające pałacyki-kredensy Zakazanego Miasta: Pałac Szczęśliwości, Harmonii... Znajduję rytm, ciało samo wraca do wyuczonych gestów. Mogę o nim zapomnieć. Jestem wodą (skłon do ziemi - wygląda już na pochylanie się nad własnym brzuchem), ożywiającą drzewo (lubię rosnąć rękoma), ogniem (ping-pong dobrych życzeń - wypycham je do świata i zagarniam z powrotem), ziemią (rozsiewanie życia z wysokości pępka) i metalem (nieprzyjemne głaskanie zimnej, żelaznej kolumny, wyrastającej z wyobraźni."
Manuela Gretkowska "Polka"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz